środa, 27 stycznia 2016

Najlepsze są spontany.

 Jestem z natury człowiekiem nie tyle lubiącym, co dobrze czującym się w rutynie. Żyję na pamięć, każdy dzień mam opanowany do perfekcji. Jednak nagle zachciałem czegoś więcej. Nagłej zmiany, nie wiem skąd ta chęć do zmiany się u mnie wzięła. Zawsze marzyłem zrobić coś szalonego, np. skoczyć ze spadochronem... No niestety moja sytuacja majątkowa na to nie pozwalała. No ale czemu by nie wyjechać gdzieś na parę dni, pomyślałem. Może zakopane. Pewnego wieczoru pisałem o moim pomyśle z dobrą przyjaciółką z którą pisałem niemal co dzień. Nim się zorientowałem moje plany i żarty zamieniły się w całkiem realny plan podróży która miała się odbyć nazajutrz. Okazało się że moja przyjaciółka jest chętna jechać ze mną. Co było dość dziwne bo Ona nigdy nie ma czasu nawet na zwykłą kawę. Co prawda mógłbym pojechać z kolegami, ale ten wypad zaraz zamieniłby się w alkoholową libację, a tego wyjątkowo nie chciałem, chciałem inności. Zresztą wszyscy w ogóle wydawali mi się puści, niczym postacie w grach, niby mają historie, cechy, rodziny ale jakoś, nie wydawali mi się ludźmi.
Wszystko działo się tak niespodziewanie. Podobno spontany są najlepsze. W sumie dobrze bo ominął mnie czas tak zwany „nie mogę się doczekać”. Pozostała kwestia urlopu w pracy... Na szczęście mój szef to człowiek który za 20 zł nie da Ci kopa, ale za flaszkę staję się twoim przyjacielem, więc urlop załatwiłem od ręki. Nowy dzień nadszedł szybko, a ja równie szybko się spakowałem i pojechałem po moją koleżankę. Moje auto swoje już przeżyło, ale i tak słynęło ze swojej niezawodności. Przyjechałem po moją przyjaciółkę która już czekała na mnie z walizką o wiele większą od mojej. Zwróciłem jej uwagę że to tylko kilka dni. Ale ona to zignorowała. Agnieszka była bardzo ładną dziewczyną. Pomimo tego że miała już 18 lat ani jej wygląd, ani styl bycia na to nie wskazywał. Bardziej przypominała dziewczynkę. Dziewczynkę na swój sposób dojrzałą, ale jednak dziewczynkę która bardzo lubiła się śmiać. Droga bardzo szybko nam zleciała, dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. To niesowite ile ta dziewczyna miała wtedy do powiedzenia, a i ja dotrzymywałem jej w tym kroku. Kiedy tam dojechaliśmy było już ciemno więc wszelakie turystyczne zabawy zostały przełożone na następny dzień. Teraz trzeba było znaleźć nocleg. Był to spontan więc nawet nie było czasu czegoś zarezerwować. Jednak udało się nam uniknąć spania w samochodzie. Znaleźliśmy mały pensjonat. „Pod różą”. Albo to był żart, albo świetny chwyt marketingowy. Był bardzo mały, nie zbyt luksusowy. Bardziej niż pensjonat, to było to schronisko w mały domku, z jedną łazienką i kilkoma pokojami. Kiedy weszliśmy tam, okazało się że nie ma tam innych gości. Obsłużyła nas miła starsza kobieta, która każde z nas zaprowadziła do innego pokoju. W tamtej właśnie chwili myślałem sobie, że żałuję tego iż jesteśmy tam sami. Może okazało by się że jest tylko jeden pokój, w którym oboje musimy zamieszkać?
Agnieszka była krótko ściętą blondynką, nie wysoką, szczupłą. I oczach, ochach które hipnotyzowały, w których można utonąć. Niebieskie jak niebo. Agnieszki nie trzeba było poznawać, wystarczyło jej spojrzeć w oczy by wiedzieć o niej niemal wszystko, z wyjątkiem peselu, daty urodzenia i numeru telefonu.
Pamiętam że mój pokój był przytulny, ale nie zbyt wyszukany, zwykłe cztery ściany, parę mebli i łóżko. Pamiętam również że byłem bardzo zmęczony podróżą. Nie lubię prowadzić samochodu, nie wiem czemu, po prostu tak mam że mnie to męczy. Szybko więc postanowiłem wziąć prysznic. Zabrałem niezbędne mi rzeczy i poszedłem do wspólnej łazienki całego pensjonatu. Nie znoszę korzystać z obcych łazienek. Mam tak chyba przez, tą wcześniej wspomnianą rutynę. Swoją łazienkę znałem na tyle dobrze że mogłem z niej korzystać z zamkniętymi oczami, a i tak nie było szans bym pomylił żel do kąpieli z szamponem. Czułem się w niej nieswojo więc kąpiel była wyjątkowo szybka. Wyszedłem spod prysznica i zacząłem się wycierać i w tej chwili drzwi otworzyły się. A w nich stała Agata. Zobaczyła mnie takiego jak Mnie Bóg stworzył. Przez ułamek sekundy patrzyła się z otwartymi ustami. Byłem lekko speszony całą tą sytuacją, ale mimo to pojawił się na mojej twarzy ten wredny uśmieszek cwaniaczka, uśmiech którego tak nienawidzę ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie siebie samego bez niego. Moja przyjaciółka też się speszyła, to było widać na jej twarzy, szybko przeprosiła i wyszła. Przez chwilę zastanawiałem się na tą niezręczną sytuacją. Ale uznałem że nie ma co o niej wspominać, trudno stało się. Kiedy wyszedłem z łazienki minąłem się z nią. Powiedziałem jej że wpadnę jeszcze do niej. To był dobry pomysł. Uznałem że skoro przyjechaliśmy razem to przykrym by było od razu iść spać. Posiedziałem w swoim malutkim pokoiku, ubrałem się w krótkie spodenki i koszulkę w której zresztą zamierzałem spać. Poszedłem po schodach i do końca wąskiego korytarza, do jej pokoju. Wyglądało to tak jakby jej pokój był na przeciwnym końcu budynku, tak jakby właścicielka chciała zapobiec moim nocy wędrówką, niczym wychowawczynie na koloniach. Przecież byłem dorosły.
Kiedy otwarłem drzwi zobaczyłem Agnieszkę siedzącą na łóżku i czeszącą swoje złote włosy. Była ubrana mniej więcej tak jak ja. A ponadto wyraźnie było widać że nie założyła stanika. Trudno mi było oderwać oczy od oczu postaci wymalowanej na jej koszulce. Tylko jej własne oczy były piękniejsze. Pokój miała niemal identyczny jak mój. Usiadłem obok niej i zaczęliśmy znowu rozmawiać. Zdumiewającym było to że pomimo całodziennej rozmowy, dalej mieliśmy wiele tematów do omówienia. Śmialiśmy się, rozmawiali o nas i o naszych sprawach, zasypywałem ją toną kawałów, mniej lub bardziej śmiesznych. Nie wiem czy zawsze ją śmieszyły ale za każdym razem się śmiała. Lubię opowiadać żarty, znam ich bardzo dużo. Za czasów kiedy chodziłem do szkoły żałowałem że nauka nie wchodzi mi do głowy tak jak kawały i śmieszne historie. Siedzieliśmy blisko siebie. Nawet nie zorientowałem się kiedy nasze usta starły się w namiętnym pocałunku. Nie mam zielonego pojęcia jak to się stało i kiedy, nie wiem nawet kto to zainicjował. To było bardzo dziwne, i nad wyraz przyjemne, miała takie delikatne usta. Nie sądziłem że dostanę coś więcej, dopóki nie poczułem jej dłoni wokół pasa podnoszące moją koszulkę od góry. Nie opierałem się, nie byłem nawet w stanie, nawet nie chciałem być w stanie się jej oprzeć i bez najmniejszych oporów i problemów pozbawiła mnie koszulki. Po chwili jej dłonie były na mojej twarzy i głaskały jednodniowy zarost który planowałem dopiero zgolić rano. Moje porządnie rosło. Czułem jak „tam” zbiera mi się krew. Moje rączki poleciały prosto do piersi. Czułem je dokładnie przez koszulkę. Tani materiał który zacząłem nienawidzić, ale jednocześnie byłem wdzięczny za to że tak ożywia moją wyobraźnie. Była chyba jeszcze nie pewna, więc chwyciłem jej dłoń i nakierowałem ją na „coś” twardego w moich spodniach. Po chwili sama sobie poradziła i wyciągnęła go i zaczęła masować. Nasz pocałunek już trwał jakiś czas. Chwyciłem ją mocniej i położyłem się, Ją przyciągając w taki sposób że teraz na mnie siedziała w rozkroku. Usiadła na „nim” i zaczęła rytmicznie poruszać się przód-tył. Dokładnie czułek każdy jej ruch. Usłyszałem jak przyspiesza jej oddech, uwielbiam kiedy kobieta wydaje takie dźwięki, kocham to. W takich sytuacjach mój słuch wyostrza się do tego stopnia że mógłbym konkurować z nie jednym nietoperzem. Pomogłem jej zdjąć koszulkę a moim oczom ukazały się dwie jędrne piersi. Schyliła się by móc mnie pocałować a ja w tym czasie pieściłem jej piękny kształtny tyłeczek. Czułem dokładnie kiedy jej sutki dotykały mojego ciała. Bardzo to lubię i byłem w tamtej chwili na to wyjątkowo wyczulony. Jej jęki ciągle zyskiwały na sile. Po chwili szybkim ruchem zrzuciłem ją z siebie. Klęknąłem przy krawędzi łóżka i szybkim ruchem zdarłem z niej spodenki i czarne koronkowe majteczki. Rozszerzyła nóżki, nie stawiała oporu. Na początku bardzo powoli bawiłem się jej łechtaczką, bez problemu znalazłem ten „guziczek” i pieściłem go. Bardzo powoli. A jej muszelka stawała się co raz bardziej mokra, a jęki i oddech co raz głośniejsze. Wstałem na chwilę, pocałowałem ją w usta a potem wędrowałem przez szyję aż do piersi. Pieściłem jej twarde i różowe sutki. Po chwili znów ruszyłem przez brzuch aż do „centrum kobiecości”. Zawsze słyszałem że mam długi język, i teraz to się przydało bo gdy zacząłem się nim bawić jej reakcja była niesamowita. Chyba swoimi ruchami trafiałem w dziesiątki. Jednak po chwili język zaczął mnie już boleć więc złożyłem ostatni pocałunek, ściągnąłem spodenki i wszedłem w nią. Na początku moje ruchy były bardzo wolne ale powoli rozpędzały się niczym lokomotywa. Po chwili po czułem fale orgazmu której już nie byłem w stanie powstrzymać. Jednak widziałem w jej oczach że ona też już doszła. Czułem to.
Kiedy po wszystkim leżałem obok niej zapytałem jej czy to planowała. Wiecie co mi odpowiedziała? Że spontany są najlepsze.
W kolejnych dniach naszego wyjazdu robiliśmy to jeszcze wiele razy. Każdy był na swój sposób lepszy, ale ten pierwszy wspominam najlepiej.

U Koleżanki.

Wieczorami lubię popisać z ludźmi na różnych stronach. W sumie zawsze to robiłem po powrocie z pracy, czymś trzeba się było zająć, prawda? W ten sposób poznałem Kasię. Kasia jest jedną z nielicznych kobiet które poznałem przez internet, a nie jest brzydka. Większość dziewczyn poznanych przez internet to po prostu pasztety, ale nie Kasia. Ona była niską szczupłą brunetką o krótkich włosach i piwnych oczach, oraz ponętnym, sporym biuście. (tak przynajmniej wyglądała na zdjęciach)
Pewnego wieczoru znów pisaliśmy o różnych sprawach, zawsze była dla mnie jakimś wsparciem w tym świecie, a ja starałem się być wsparciem dla niej. Dowiedziałem się że w końcu udało się jej umeblować nowe mieszkanie. W tamtej chwili mnie zaskoczyła, zaproponowała bym do niej przyjechał. Dzieliło nas bardzo wiele kilometrów, ale zaproponowała byśmy oboje wzięli sobie wolne w pracy i bym spędził u niej kilka dni. We dwoje... „Czemu nie?” Pomyślałem. Załatwienie sobie kolejnego wolnego nie było trudne. Szef jak zawsze się zgodził, znał mnie i wiedział że jak mówię że to „ważna sprawa” to tak musi być.
Następnego dnia byłem gotowy do podróży, nie mogłem się doczekać aż zobaczę Kasię realu. Wsiadłem w auto, stukałem w GPS adres i ruszyłem.
Podczas podróży myślałem o wielu sprawach. Ale wszystkie moje myśli krążyły okół Niej... „Co będziemy robić” „Gdzie będę spał” „Czy w rzeczywistości też jest taka ładna”. Ułożyłem sobie w głowie kilka scenariuszy, ale ani jeden nie kończył się poza łóżkiem. No może parę na podłodze...
Wreszcie udało mi się dotrzeć do celu. Bez trudu znalazłem Kasię. Była, a jakże, bardzo ładna. Już na przywitanie mnie uściskała. Jednak wiadomość miała nie ciekawą do mnie. Okazało się że nie udało się jej załatwić urlopu, i że jeden dzień muszę sam spędzić w jej mieszkaniu. No trudno się mówi. Ona wyszła zostawiając mnie samego. Dziwnę, nie zna mnie a zostawia samego w mieszkaniu. Trzeba się czymś zająć. Postanowiłem jej zrobić kolację. Bo czemu nie?
Daruję wam opis moich przygód ze znalezieniem składników i to jak 30 min rozpracowałem kuchenkę.
Kiedy wróciła czekała na nią pyszna kolacja... I brudna kuchnia. Ale chyba nie miała nic przeciwko.
Kolacja jej najwyraźniej smakowała, bo zjadła wszystko. Długo dość siedzieliśmy i gadaliśmy. Miała na sobie cienką bluzkę z dekoltem. A było na co popatrzeć. Starałem się jej patrzeć w oczy ale podpierała rękoma głowę tak, że tylko jeszcze bardziej podkreślała swój biust. Czy robiła to specjalnie? Jestem pewny że zauważyła moje zapędy.
Po kolacji powiedziała że jest zmęczona, że wolałaby iść spać. Nie protestowałem, nie wypadało. Zaraz po niej wziąłem prysznic i udałem się na kanapę.
Tej nocy nie mogłem zasnąć, i to wcale nie przez to że kanapa była do niczego. Cały czas myślałem o tym że za ścianą jest piękna dziewczyna. A ja tutaj leżę, napalony. Nie ukrywam że raz musiałem sobie sam ulżyć ręką, złapałem za mojego twardego penisa, zamknąłem oczy i myślałem o Kasi i jej wielkim biuście. Ściągnąłem z siebie koc i zacząłem sobie po prostu walić. Nagle usłyszałem jak drzwi się otworzyły, stanęła w nich Kasie, ubrana w krótkie spodenki i przewiewną koszulkę. Dość niezręczna sytuacja. Ja ze swoim kutasem ręku, na nie swojej kanapie w nie swoim domu. Spojrzała na mnie, a chyba konkretnie na moje przyrodzenie. Szybko się znów przykryłem.
-Ja tylko chciałam się napić-powiedziała. Nawet nic się nie odezwałem. To było dość krępujące. „i co teraz” Myślałem gdy sobie poszła. Szczerze? Dokończyłem, do wytrysku gdy poszła i postanowiłem to puścić w niepamięć.
Następnego dnia kiedy się obudziłem drzwi do jej pokoju były otwarte, a Kasia już nie spała. Robiła przysiady. Ubrana była w koszulkę i bardzo krótkie spodenki, na tyle krótkie że doskonale było widać efekty jej treningu. Na ten widok mój „drugi mózg” zareagował od razu. Ale musiałem się uspokoić. Wstałem, przywitałem się i poszedłem do łazienki ogarnąć się. Kiedy wróciłem do salonu ona dalej była w pokoju i dalej ćwiczyła. Dużo tych przysiadów robi ( co widać zresztą ).
Już nie dałem rady się powstrzymać. Cała krew z mózgu odpłynęła do penisa. Podszedłem do niej, a moje szorty eksponowały moje podniecenie. Zerknęła na niego. Klepnąłem ją mocno w jędrny tyłeczek.
-Co robisz?-Zapytała z uśmiechem na twarzy.
-Ja? Nic.
Wymieniliśmy spojrzenia, ona złapała za mojego penisa. I zaczęła go masować. Patrzyła się na niego i w moje oczy na zmianę. Ja stałem nieruchomo. Ale tylko przez chwilę. Stanąłem za nią, odrzuciłem jej włosy na bok i zacząłem całować poliki, uszy, szyję. Ona odchyliła głowę a ja w tym czasie wsunąłem ręce pod jej bluzkę, nie miała stanika. Pieściłem jej całe cycki, ściskałem, masowałem na różne sposoby, pieściłem brodawki, słyszałem jak przyspiesza jej oddech. Odwróciła się, stanęła na palcach i zaczęła mnie namiętnie całować, ręce położyła na mojej twarzy a ja chwyciłem jej zgrabny tyłeczek. Poczułem jak jej ręce powoli zsuwają się do moich szortów. Wsadziła ręce pod spód i zaczęła pieścić mojego penisa, miała bardzo delikatne dłonie. Po chwil uklęknęła przede mną i zaczęła go namiętnie całować, ssać lizać. Językiem przesuwała po nim całym od jajek po sam czubeczek. Doskonale się bawiła. Ja w tym czasie zdjąłem swoją koszulkę. Byłem już naprawdę bardzo bliski wytrysku. Ale nie chciałem tak szybko skończyć tej zabawy. Złapałem ją i pchnąłem na łóżko. Gwałtownie ściągnąłem jej spodenki i czarne majteczki. Uklęknąłem przed łóżkiem jak do pacierza i zacząłem całować jej uda od wewnątrz, po chwili lizałem jej zalaną soczkami cipkę. W miarę jak przyspieszałem ruchy mojego giętkiego języka i ust tak przyspieszał jej oddech a jęki stawały się głośniejsze. Po chwili zaprosiłem do zabawy mój paluszek, na początku pieściłem nim jej guziczek, po czym wsadziłem go do dziurki.
-Nie przestawaj- ledwo z siebie wydusiła. Dalej liżę, posuwam paluszkiem, ssę wargi sromowe, drugą ręką sięgałem pod koszulkę do jej piękny piersi. Chwilę to trwało ale poczułem skurcze jej pochwy.
-Doszłam!- Ale ja nie, ciągle byłem napalony, „teraz moja kolej” pomyślałem. Uniosłem ją delikatnie do góry ale tylko na tyle by zdjąć jej koszulkę. Moim oczom ukazały się dwie wielkie piersi. Położyłem się na niej. Ustami teraz pieściłem na zmianę jedną pierś, drugą, szyję. A mój penis krążył między jej udami. Jej piersi były wspaniałe, Ale dość czekania. Rozchyliła uda a ja przy pomocy ręki wbiłem jej swojego penisa w cipkę. W tym samym czasie usłyszałem słodki jęk.
Sam zresztą nie omieszkałem zajęczeć. Powili posuwałem przód-tył. Ale zwiększałem tempo. Byłem co raz bardziej brutalny. Od czasu do czasu chwytałem jej piersi. Po chwili powiedziała byśmy się zamienili. Z chęcią to zrobiłem. Położyłem się a ona usiadła na mnie. Na początki nie wkładała penisa do dziurki, tylko osiadła na nim i pieściła go swoją łechtaczką. Ja złapałem ją za piersi i masowałem je zgodnie z rytmem jej ruchów. Ona pochyliła się nade mną tak by przystawić mi piersi do twarzy. Znów je lizałem, przysłoniły mi cały widok. Po chwili sadziła go w siebie. A ja chwytając ją w biodrach pomagałem jej wyznaczać rytm. Nie trwało to już długo.
-DOCHODZĘ- krzyknęliśmy oboje. Moja sperma całkowicie ją wypełniła, jej soczki pomieszane z moim nasieniem spływały teraz po mnie. Położyła się obok mnie a ja delikatnie już dalej zachwycałem się jej piersiami.
Oprócz tego razu podczas mojej wizyty co najmniej kilka razy oboje szczytowaliśmy. Nie żałowałem że pojechałem. Było cudownie.

Pewnego dnia Kasia wysłała mi wiadomość z załączonym zdjęciem testu ciążowego i dwóch kresek...